UDOSTĘPNIJ:  

Wyzwolić się od zaburzeń jedzenia

Wielu młodych ludzi nie rozumie przyczyn występowania zaburzeń odżywiania się lub nie wie jak otrzymać w ich przypadku Bożą pomoc. Oto informacje na temat tych schorzeń oraz tego, jak można się od nich wyzwolić...

Autorka - Susan Broadwell (we współpracy z Kim Bubalo)

Pracuję ze studentami już od 13 lat, przemawiając w kampusach i stowarzyszeniach uczelnianych do kobiet, które zmagają się z zaburzeniami jedzenia i wizerunkiem własnego ciała. To w naszej dzisiejszej kulturze ogromny obszar, który zajmują kobiety. Ja sama poważnie borykałam się z zaburzeniem jedzenia, ale to się już skończyło.

Pozwólcie, że zacznę od relacji dwóch moich przyjaciółek:

Brenda: Wszystkie wywracałyśmy oczyma ze zdziwienia, gdy zastawałyśmy Brendę każdego niedzielnego ranka w jadalni wcinającą pączki. Przypuszczam, że myślała, iż nikt nie zauważył jak dużo jadła, tak jak i tego, że opuszczała teren jadalni, by wrócić pół godziny później na swoje rzekomo pierwsze śniadanie. Wszystkie jednak wiedziałyśmy, że wcześniej jadła pączki przez dwie lub trzy godziny i, że miała na ich punkcie fioła. Wtedy, pewnej nocy zdarzyło się, że czekałam żeby dostać się do łazienki na parterze. Mogłam stamtąd usłyszeć szeleszczenie paczki chipsów. Wtedy olśniło mnie - Brenda miała napady żarłoczności. Sama zmagałam się wtedy z anorektycznymi skłonnościami. Wiedziałam więc, że Brenda ma problem. Nie miałam jednak pojęcia co z tym zrobić, więc nie zrobiłam nic. Myślałam: „Tak wiele osób to robi, to nie moja sprawa, nie będę się wtrącać w cudze życie.” Poza tym nie chciałam stracić przyjaźni, która łączyła mnie z Brendą. To było dla mnie zbyt ważne.

Judy: Było oczywiste, że Judy traci na wadze. Wyglądała świetnie, ale zaczęłam zauważać, że jest naprawdę wątła, co widać było szczególnie, gdy była w szortach. Można było zobaczyć jej kości. Zapytałam ją o to i powiedziała, że była w stresie i dlatego schudła, ale że wszystko z nią w porządku. Zaczęłam zauważać, że chodzi do siłowni dwa razy dziennie i za każdym razem spędza tam od dwóch do trzech godzin. Zawsze uczyła się, gdy szłyśmy wszystkie na obiad mówiąc, że złapała coś wcześniej i zjadła w swoim pokoju. Jako jej przyjaciółki zdecydowałyśmy, ze wszystkie przejdziemy na dietę, ale szybko wróciłyśmy do poprzedniej wagi. Czym więc było się martwić? Nawet nie podejrzewałyśmy, że Judy dosłownie się zabija i powoli umiera.

Może znasz kogoś, kto zmaga się z zaburzeniami jedzenia, lub zastanawiasz się, czy ten problem nie dotyczy właśnie ciebie. Jest on obecnie bardzo powszechny w kampusach i w akademikach. Możesz zastanawiać się nad szukaniem pomocy w leczeniu zaburzeń jedzenia lub ich leczeniu. Jeśli przypuszczasz, że i ty zmagasz się z takim rodzajem schorzenia, chcę żebyś wiedziała, że jest sposób na to, byś poczuła się wolna i naprawdę poznała, co znaczy miłość i akceptacja. Jeśli poszukujesz aprobaty i samokontrola doprowadziła cię do pragnienia, by być szczupłą za wszelką cenę (czy to przez wymiotowanie, czy też niejedzenie w ogóle), chcę żebyś wiedziała, że jest lepszy sposób, który za chwilę przedstawię. Najpierw, chciałabym ci pomóc zrozumieć czym są zaburzenia jedzenia.

Pierwszy krok w leczeniu zaburzeń jedzenia: Wiedza, czym jest zaburzenie jedzenia

Są dwie główne kategorie: anorexia nervosa i bulimia. Ich występowanie daje się zaobserwować u dziewcząt i kobiet, które uprawiają bardzo medialne zawody, jak np. balet czy zawody estradowe. Ale każdy może zostać dotknięty tą chorobą. Zwykle problem rozwija się w okresie dorastania lub we wczesnym okresie dorosłości. Często zaczyna się to w czasie stopniowego uniezależniania się, jak na przykład wyjazdu na studia, gdy poziom stresu jest wysoki i nie ma innego rodzaju ujścia dla konfliktów emocjonalnych i napięcia nerwowego. Może do tego doprowadzić zerwanie z chłopakiem lub rozstanie z małżonkiem. Mężczyźni również mogą cierpieć na zaburzenia jedzenia, szczególnie zapaśnicy lub biegacze długodystansowi, u których niska waga jest zaletą. Przeważnie jednak problem ten dotyczy kobiet.

Pomoc przy zaburzeniach jedzenia: Zrozumieć anoreksję

  1. Odmowa utrzymywania normalnej wagi ciała - zazwyczaj jest ona mniejsza o 15% od normalnej. Na przykład jeśli masz 168 cm wzrostu i ważysz 48 kg, twoja waga jest niższa o 15% od pożądanej dla ciebie normy, wynoszącej ok. 56 kilogramów. To, że jesteś bardzo szczupła niekoniecznie oznacza że masz anoreksję. Cechy dziedziczne też odgrywają tu swoją rolę.

  2. Intensywny strach przed przytyciem lub otyłością. Odczuwają go niemal wszystkie nastolatki. Może przejawiać się częstymi ćwiczeniami, a nawet nadmierną ruchliwością . (Ja, na przykład, miałam w zwyczaju uczyć się na stojąco ponieważ spalałam wtedy więcej kalorii, niż przy siedzeniu.) Często pojawia się bardzo aktywny tryb życia, ekstremalne ćwiczenia trwające kilka godzin każdego dnia lub ćwiczenie częściej niż raz dziennie.

  3. Zniekształcone widzenie własnego ciała. Taka osoba postrzega siebie jako grubą, mimo że według diagramów masy ciała, itp. wynika, że ma niedowagę.

  4. Niewystąpienie trzech kolejnych miesiączek. (To zjawisko występuje również u lekkoatletek i niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z anoreksją.)

  5. Przy głodowaniu, w miarę jak zaburzenie jedzenia staje się coraz poważniejsze, pojawia się apatia i depresja.

U wielu osób dotkniętych tą chorobą występuje jeden lub więcej z wymienionych symptomów. SUMUJĄC je, masz diagnozę anoreksji. Ostatecznym kryterium jest to, czy kobieta przybierze na wadze w czasie ponad dwóch tygodni (zwykle pod nadzorem lekarza).

Pomoc przy zaburzeniach jedzenia: Zrozumieć bulimię

Bulimię charakteryzuje:

  1. Chęć by dużo jeść, ponad granicę sytości. (To pragnienie odczuwa wiele osób będących na diecie i ograniczających spożycie kalorii.)

  2. Brak kontroli w jedzeniu. Zazwyczaj występuje potajemne uleganie napadom żarłoczności. Czasem ludzie przejadają się aż do momentu zaśnięcia. Napad żarłoczności może wynosić od 1000 do 60 000 kalorii.

  3. Osoba regularnie pości, ćwiczy, prowokuje wymioty, używa środków przeczyszczających (niektórzy od 20 do 40 razy dziennie). Lecz środki przeczyszczające działają tylko w przypadku niższego G.I. 1, pokarm o wyższym G.I. jest wchłaniany. Środki przeczyszczające powodują odwodnienie i w rezultacie spłaszczają brzuch, ale uwypukla się on ponownie, powstaje obrzęk i pojawiają się zaparcia.

  4. Wahania wagi powyżej 4,5 kg z powodu napadów żarłoczności i postów. Dlatego też, taka osoba może mieć nadwagę, niedowagę lub masę ciała w normie.

Nikt nie planuje, by każdego dnia kontrolować ilość spożytego jedzenia wymiotowaniem. Wielokrotnie zaczyna się od zrobienia tego po raz pierwszy po jakiejś imprezie lub obfitym obiedzie poza domem. Potem brak samokontroli w jedzeniu sprawia, że dzieje się to coraz częściej. Zanim się zorientujesz, prowokujesz nudności dwa lub trzy razy dziennie.

Anorektyczka może osiągnąć punkt, kiedy ograniczyła spożycie kalorii do tego stopnia, że jej ciało zaczyna się realnie buntować. Nie może już dłużej tłumić uczucia głodu i zaczyna spożywać najpierw małe ilości pokarmów, potem je coraz więcej. W końcu, obżera się i wtedy również zaczyna wywoływać u siebie wymioty i przeczyszczenia.

Dlaczego pomoc w przypadku zaburzeń jedzenia i ich leczenie jest takie ważne

U osób chorych na anoreksję współczynnik umieralności wynosi 15-20%. Przy tej chorobie, osoba dosłownie zagładza się na śmierć. Wskutek takiego skrajnego niedożywienia serce i mózg mogą się skurczyć wywołując poważne problemy zdrowotne.

Bulimiczka może utrzymywać normalną wagę, więc sądzi że nie ma dla niej żadnego zagrożenia. Lecz notoryczne wymiotowanie może spowodować zachwianie równowagi elektrolitów, nieregularne tętno, atak serca, odwodnienie, psucie się zębów, wewnętrzne krwawienia, przerwanie żołądka, pękanie naczynek krwionośnych na twarzy, uszkodzenie nerek, itp. Znam studentkę będącą na ostatnim roku studiów, która chorowała na bulimię podczas nauki w liceum. Mówi zachrypniętym głosem, ponieważ ma trwale uszkodzone struny głosowe - pozostałość po bulimii i prowokowaniu u siebie nudności.

Anoreksja i bulimia są najpowolniejszymi formami samobójstwa, jakie człowiek może sobie wybrać.

Warto znać przyczyny powstawania zaburzeń jedzenia

Jest wiele rzeczy, które przyczyniają się do wystąpienia zaburzeń jedzenia:

1) Nasza kultura kładzie ogromny nacisk na cechy fizyczne. Mówi się nam, że szczupła sylwetka jest kluczowa dla satysfakcjonującego życia towarzyskiego i seksualnego, a nawet dla odniesienia sukcesu zawodowego.

2) Nasze rodzinne relacje. Gdy ktoś w rodzinie nabawił się zaburzenia jedzenia, jest to znak, że coś jest nie tak nie tylko z tą osobą, lecz również z rodziną. Jest wiele możliwości. Rodzina może za bardzo koncentrować się na wyglądzie. Może również nie pozwalać na wyrażanie uczuć, szczególnie złości. Często, jeden z rodziców lub obydwoje są zbytnio zaangażowani w życie swojego dziecka. Może ono nie mieć prywatności w czasie dorastania. Czasem, sytuacja rodzinna może być całkowicie chaotyczna z powodu alkoholizmu lub innego uzależnienia, a poczucie zagrożenia i brak pewności siebie nie do opanowania, więc dziecko zaczyna szukać źródła pociechy i bezpieczeństwa w jedzeniu.

3) Trzecim czynnikiem wpływającym na wystąpienie anoreksji i bulimii są cechy osobowości. Anorektycy i bulimicy są zazwyczaj perfekcjonistami, ludźmi sukcesu. Mają wysokie poczucie moralności i etyki. Często są uległymi, wzorowymi dziećmi. Starają się tłumić i ukrywać swoją złość przed innymi i samymi sobą. Zazwyczaj są też niepewni własnej wartości i zawsze chcąc ją potwierdzać przed innymi.

Oto jak opisała to pewna kobieta: „Mam wiecznie tę gulę w żołądku. Nigdy nie byłam jej nawet świadoma. Jej źródłem jest martwienie się „nimi”. Nie wiem kim „oni” są, ale niepokoję się, że zobaczą jaka naprawdę jestem - nie dojrzałą dorosłą osobą lecz niepewne siebie dziecko. Wydaje mi się, że to wówczas, gdy jestem najbardziej niepewna siebie mam napady obżarstwa.”

Wszyscy możemy tak się czuć w tym, czy innym momencie. Lecz taka osoba odczuwa to częściej i intensywniej. Stara się wszystko kontrolować, ale boi się, że nie jest w stanie. Wątpi w swoją atrakcyjność, uzdolnienia, kompetencje i czuje, że wszystkim, co tak naprawdę może kontrolować jest jedynie jej własna waga.

Historia leczenia mojego zaburzenia jedzenia i pomocy, jaką otrzymałam:

Teraz kiedy już to wszystko wytłumaczyłam, pozwól, że podzielę się z tobą moją historią. Dorastałam w rodzinie, która na pozór wydawała się idealna. Mieliśmy wystarczająco dużo pieniędzy, ogromny dom, wyjeżdżaliśmy na wakacje w egzotyczne miejsca i wyglądaliśmy na szczęśliwych. Ale tak naprawdę poza tą wspaniałą otoczką nic więcej nie mieliśmy. Mój tata był pracoholikiem, dużo podróżował i w końcu stał się również alkoholikiem. Nigdy nie dało się przewidzieć co będzie się działo w domu i mimo że miałam każdą rzecz, jakiej tylko mogłam zapragnąć, nie miałam miłości i akceptacji mojego taty. Wcześnie nauczyłam się mu nie ufać, ani na nim nie polegać, ponieważ zawsze mnie zawodził. „Jasne, będę na obiedzie skarbie. Obiecuję.” A jednak kolejną noc kładłam się spać nawet go nie zobaczywszy. „Oczywiście, przyrzekam, że złapię następny samolot i będę tam, żeby zobaczyć twoją sztukę. Zaufaj mi, za nic tego nie przegapię.” A mimo to, patrząc na widownię i przyglądając się twarzom, nigdzie go nie widziałam.

Pozycja społeczna i wizerunek były dla niego bardzo ważne - to, jak wyglądałeś, jak byłeś ubrany, jaki dom miałeś, jakim jeździłeś samochodem, ile miałeś pieniędzy, i tak dalej, i tak dalej. Tak więc, od najmłodszych lat uczyłam się, że nie liczy się to jaki jesteś wewnątrz lecz to, co na zewnątrz.

Ponieważ mój tata był alkoholikiem, sytuacja w domu była niestabilna i nie do przewidzenia. Nigdy nie wiedziałeś, czy wróci do domu w dobrym humorze, czy też będzie pijany, albo czy obudzisz się w nocy pośród jego wrzasków i czy przyjedzie policja lub czy obudzisz się rano w domu bez niego, bo znów zniknął w środku nocy.

Tak pragnęłam jego miłości i akceptacji, a nigdy jej nie czułam. Więc starałam się być grzeczna, dostawać dobre stopnie, być najlepszą we wszystkim za co się brałam - po to tylko, by usłyszeć: „Dobra robota, kochanie. Muszę teraz lecieć. Zobaczymy się później.”

Moje życie zawaliło się pewnej nocy, gdy obudziłam się i usłyszałam jak moi rodzice się kłócą. Tata miał romans i mama groziła rozwodem. Byłam samotna i przestraszona. Do kogo miałam się zwrócić? W naszym domu to, co działo się w naszych czterech ścianach tam też pozostawało. Nigdy nie mogłeś o tym porozmawiać. Mieliśmy wizerunek, o który należało dbać.

I tak powoli w środku umierałam. Z pozoru wyglądałam dobrze, ale zaczęłam szukać schronienia w świecie wewnętrznym. W moim życiu obecna była dychotomia - to, kim udawałam że jestem na zewnątrz i to, kim naprawdę czułam się wewnątrz. To były krańcowe przeciwieństwa. Na zewnątrz wyglądałam dobrze - towarzyska, zawsze przygotowana, dostająca dobre stopnie, perfekcyjna. Wewnątrz byłam przestraszona, samotna, zagubiona i zła.

Często trafiałam w środek ich kłótni, więc chowałam się wtedy w moim pokoju i oglądałam telewizję mając nadzieję, że nie wiedzą, że tam jestem. Nikt nie zauważył, że spędzałam tam dużo czasu. Moja mama po prostu starała się przetrwać.

Przesiadując w swoim pokoju, stworzyłam sobie fałszywy, bezpieczny dla mnie świat. Telewizja zaczęła mnie kontrolować. Marzyłam i fantazjowałam na temat ludzi, których w niej widziałam, o tym by znaleźć się w ich domach, itd. Zaczęłam pragnąć, by być jak oni, by wyglądać jak oni. To nie było świadome - po prostu stało się - i tak zaczęło się moje fałszywe życie. Zaczęłam powoli odsuwać się od wszystkiego i od wszystkich. Miałam świetne stopnie (same piątki) i nigdy się nie buntowałam, więc moi rodzice zostawili mnie w spokoju.

Wtedy nadszedł najgorszy dzień mojego życia. Rodzice powiedzieli mi i mojej siostrze, że się rozwodzą. Myślałam, że umrę. To moja mama wystąpiła o rozwód i tata był wściekły. Powiedział nam, że mama zrujnowała życie nasze i jego i że nigdy nie będziemy miały wystarczająco pieniędzy, by wyżyć w jakimkolwiek innym domu. Będziemy żyły na ulicy i możemy zapomnieć o dalszej edukacji. Byłam tak przerażona. Nie kontrolowałam w żadnym stopniu tego, co się działo.

Miałam wówczas 15 lat i zaczęłam się „zaokrąglać”. Wszystkie moje koleżanki mówiły o odchudzaniu się i ćwiczeniach, więc dlaczego by nie - pomyślałam, mi również było to potrzebne. Lecz ćwiczenie stało się moją ucieczką i obsesją. Najpierw ćwiczyłam 30 minut każdego dnia, potem godzinę, kilka godzin, a wreszcie w każdej chwili kiedy byłam w domu. Potem nie mogłam wysiedzieć na zajęciach. Myślałam ile kalorii mogłabym w tym czasie spalić truchtając, idąc dłuższą drogą na zajęcia, itp. Przestałam jeść śniadania i zaczęłam tracić na wadze. Ludzie zaczęli mnie zauważać i mówić: „Rany, schudłaś - wyglądasz świetnie!” Czułam się świetnie! „Może teraz stanę się popularna i nikt mnie zrani”, myślałam. Więc ćwiczyłam więcej, przestałam jeść obiady, a potem kolacje. Żyłam na zaledwie kilkuset kaloriach dziennie. Zrzucenie 2 kg doprowadziło do 4, potem 7 i wreszcie 9 kg oraz oznaczało ćwiczenie od 5 do 7 godzin dziennie. Strona fizyczna procesu odchudzania zaczęła być niezbyt przyjemna. Nie byłam w stanie skoncentrować się na niczym innym prócz tego, ile zjadłam. Ile kalorii wchłonęłam? Ile spaliłam? W jaki sposób uniknąć zjedzenia obiadu i kolacji? Nie mogłam z tym skończyć i czułam się jeszcze bardziej bezsilna niż przedtem. Byłam taka samotna, pozbawiona pewności siebie i nie miałam żadnej kontroli nad tym, co działo się w moim życiu. I tak oto to, co zaczęło się tak niewinnie stało się obsesją i przejęło władzę nad moim życiem. W grudniu tamtego roku ważyłam 52 kg. Do maja schudłam do 29 kg i cudem było, że wciąż żyłam. Jednakże, w swojej głowie nadal byłam gruba i potrzebowałam schudnąć jeszcze 2 kg, wówczas miałam stać się szczęśliwa, polubić siebie i być lubianą przez innych.

Standardowe leczenie zaburzeń jedzenia

Zostałam umieszczona na trzy miesiące w klinice. Byłam wściekła i rozgoryczona. Nienawidziłam rodziców i lekarzy. Jak śmieją kontrolować moje życie - już ja im pokażę, będę grzeczną dziewczynką, będę robiła co mi każą i wydostanę się stąd, odzyskam kontrolę nad swoim ciałem, znów będę szczupła. Nie zmuszą mnie żebym była gruba!

Tak właśnie zrobiłam. Odegrałam swoją rolę i zostałam wypisana. Będąc tam, przeszłam intensywny indywidualny oraz rodzinny kurs terapeutyczny. Dowiedziałam się paru rzeczy, ale nie tylu, by rozwiązać wszystkie swoje problemy. Terapeuci nie mieli mi do zaoferowania nic poza mną samą, by pomóc mi uwolnić się od wzorców, które sobie narzuciłam i od bólu, który czułam.

Wyszłam i powoli znów zaczęłam się pogrążać. Anoreksja jest jedną z najtrudniejszych rzeczy do przezwyciężenia i większość osób umiera na nią lub żyje na niebezpiecznej granicy. Co więcej, byłam w klinice z czternastoma innymi osobami, dziewczynami i chłopakami, ale w trzy lata od jej opuszczenia byłam jedyną, która przeżyła - wszyscy inni umarli z powodu zaburzenia jedzenia, na które cierpieli lub popełnili samobójstwo.

Gdzie znalazłam prawdziwą pomoc w leczeniu mojej choroby

Dotarłam do punktu, w którym uświadomiłam sobie, że radzenie sobie na własną rękę przyniosło bardzo kiepskie rezultaty. Pamiętam jedną noc, kiedy miałam tak dosyć siebie i swojego życia, że zaczęłam wołać do Boga. Powiedziałam Mu jak się czuję i modliłam się, by mi pomógł. Nie jestem pewna czemu zwróciłam się do Niego właśnie w tamtym momencie, ale myślę, że głęboko wewnątrz wiedziałam, że nic innego nie jest w stanie mi pomóc. Wiedziałam, że sama nie jestem wystarczająco silna, by sobie z tym poradzić i że żadna inna osoba nie może sprawić, bym poczuła się lepiej lub poczuła się kochana. Przez lata zmagałam się z problemami związanymi z jedzeniem, lękami, samotnością i dotarłam do kresu swych sił.

Psychologowie i doktorzy mogą pomóc nam wyzdrowieć emocjonalnie i psychicznie, lecz zaniedbują trzecią, równie ważną, sferę. Sferę duchową. Wyleczeni alkoholicy i inni mogą ci powiedzieć, że psychologia nie działa w oderwaniu od Boga.

Wiem, że jedynym powodem, dla którego dziś żyję jest poznanie Boga, Pana Wszechświata, i Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Pozwólcie, że pokrótce podzielę się z wami tym, jak to pomogło mi stać się tym, kim dzisiaj jestem.

Gdy tylko zwróciłam się w stronę Boga, moje życie zaczęło się stopniowo zmieniać. Nadal zmagałam się z jedzeniem, ćwiczeniem, itp. A jednak zaczęłam czuć wewnątrz spokój, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Zaczęłam czytać Biblię, modlić się i mówić Bogu, co czuję. Wiele się nauczyłam o Bożej miłości, akceptacji i przebaczeniu, i uświadomiłam sobie, że tylko On może wypełnić pustkę, którą wewnątrz miałam. Dowiedziałam się, że Bóg nie jest jakąś odległą przerażającą istotą będącą „gdzieś tam” lecz jest osobowy, lubi mnie i kocha. Dowiedziałam się, że to On sprawuje władzę i że odmienia na dobre to, co dzieje się w życiu tych, którzy Go kochają. Nie muszę nad wszystkim panować - jest On, który wszystkim włada - a ja mogę odpocząć mając tego świadomość.

Cały ten proces nawrócenia i pogodzenia się z samą sobą trwał w moim przypadku 10 lat. Potrzebna była pomoc terapeuty i wzrost duchowy by, w dosłownym znaczeniu, uratować mnie z otchłani ciemności i śmierci, a On (Bóg) przyniósł mi wolność i wybawienie.

Bóg stał się największym źródłem pomocy i terapii w leczeniu mojego zaburzenia jedzenia - i w całym moim życiu

Walczyłam przez wiele lat lecz im więcej dowiadywałam się o Bogu, o Jego miłości i akceptacji, tym większe zmiany zachodziły w moim życiu i tym rzadziej szukałam zaspokojenia mojego pragnienia miłości i akceptacji w jedzeniu, ćwiczeniach i innych ludziach. Była to ironia losu, bo kiedy dorastałam pogardzałam Bogiem i nienawidziłam Go. Tak więc przekazanie Mu władzy nad moim życiem i pokochanie Go było radykalną zmianą. Lecz podjęcie tej decyzji w wieku 17 lat fundamentalnie wpłynęło na bieg mojego życia. Jestem pewna, że nie żyłabym dzisiaj, gdybym Mu nie zaufała i w Niego nie uwierzyła. Nie zmagam się już z moją chorobą. Jest w Biblii werset, który mówi: „prawda was wyzwoli” i prawda o Bogu i Jego słowo wyzwoliły mnie. Długo to trwało, kosztowało wiele łez i pracy, ale teraz mogę biegać i ćwiczyć lecz nie jest to już moją obsesją. Mogę swobodnie jeść i nie myśleć o kaloriach. Wiem, co może sprowokować u mnie powrót do starych schematów, lecz wiem teraz, jak rozpoznać objawy i raczej zwrócić się do kogoś o pomoc, niż uciekać z powrotem w niejedzenie i zamykanie się w sobie. Muszę sobie jednak stale przypominać, że moje poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości nie opiera się na tym, co robię lub jak wyglądam lecz na tym, co myśli o mnie Bóg.

Kocham teraz życie! Mam wielu przyjaciół i nie zależy to od tego, jak wyglądam. Pewnie, chcę być atrakcyjna, być w formie, dbam o siebie i nadal porównuję się z innymi, ale robię to w granicach zdrowego rozsądku i nie jest to chorobliwe. Jest w tym radość, wolność i spełnienie!

Na zakończenie, pozwólcie jeszcze, że opowiem wam o pewnej kobiecie imieniem Mary Wazeter. Była wybitna biegaczką olimpijską cierpiącą na anoreksję. Pisano o niej jakiś czas temu w „Sports Illustrated”. Była prymuską, która otrzymała stypendium na Uniwersytecie Georgetown. Wydawało się, że ma wszystkie możliwe atuty. Lecz pewnej zimnej lutowej nocy rzuciła się do rzeki Susquehanna. Przeżyła tę próbę samobójczą lecz jest teraz przykuta do wózka, sparaliżowana od szyi w dół. Po tym wydarzeniu, napisała:

„W ciągu ostatnich miesięcy nauczyłam się wielu życiowych prawd. Jedną z nich jest to, że prawdziwego zadowolenia nie znajduje się w dziedzinach, w których tak wielu ludzi dąży do perfekcji i spełnienia. Źródłem zadowolenia nie było dla mnie bycie piątkową uczennicą, stanową mistrzynią w biegach, czy posiadaczką atrakcyjnej figury. Prawdziwe zadowolenie osiągnęłam dopiero wtedy, gdy znalazłam się w osobistej relacji z Bogiem, który dał mi spokój i radość.”

Co ciekawsze, Mary Wazeter otrzymywała pomoc psychologiczną w związku ze swoim problemem zanim próbowała odebrać sobie życie. Powiedziała na ten temat: „Dla mnie był to problem duchowy. To, co pomogło mi wyzdrowieć, to świadomość, że Bóg kocha mnie i akceptuje taką, jaką jestem. Żaden psycholog nie był w stanie do mnie dotrzeć.”

Wierzę tak samo jak Mary, że najlepszym rozwiązaniem tego typu problemów lub jakichkolwiek innych jest relacja z Bogiem. W moim życiu potwierdziło się, że to poprzez rozwijanie osobistej relacji z Bogiem poprzez Jezusa Chrystusa zmienia się sposób myślenia o sobie. Codziennie przypomina mi On o swojej miłości niezależnie od tego, co robię i jak wyglądam. Lubi mnie nawet kiedy mój sposób życia nie spełnia moich własnych standardów.

Czy jesteś zainteresowany dowiedzeniem się czegoś więcej o relacji z Bogiem? Oto jak już dziś możesz zacząć Go poznawać: „Poznać Boga osobiście”.

 Mam pytanie...
 Jak nawiązać przyjaźń z Bogiem
UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ:  

TOP