UDOSTĘPNIJ:  

Jak radzić sobie ze stresem na studiach?

Studentka Uniwersytetu Princeton mówi jak radzić sobie ze stresem

Autorka - Sabriya English

W moim świecie, w którym dostępne mi opcje obejmują wtłaczanie do żył heroiny, nawiązywanie niezliczonej ilości kontaktów seksualnych lub wypieranie swoich problemów aż do momentu załamania nerwowego, czy miałoby jakikolwiek sens pokładanie nadziei w mało znanym cieśli z ewidentnym kompleksem boga?

Czasem, gdy przez stres spowodowany studiami mam ochotę zostawić wszystko za sobą, czy miałoby sens szukanie ochrony u boga przez małe „b”, który nie miał tyle mocy, by mnie stworzyć, a co dopiero przenosić za mnie góry? Nie! Jeśli zamierzam służyć Jemu zamiast złotemu cielcowi, mój Bóg musi posiadać niezrównaną moc, musi być najpiękniejszy, posiadać najwyższy autorytet i niezmienną łaskę - czczenie kogokolwiek innego, byłoby stratą czasu.

Mimo że poznałem Jezusa w wieku siedmiu lat, dopiero w szkole średniej obrzydła mi moja - trwająca lata - ignorancja. Tak długo zajęło mi uświadomienie sobie, że Bóg nie jest Bogiem wywodzącym się z tradycji żadnego człowieka, ani jego opinii; nie jest też Bogiem wyświechtanych rytuałów. On chce relacji z nami. Dziś mogę Go głośniej chwalić, ponieważ widziałem jak wspaniale prowadził mnie w trudnych chwilach mojego życia, sprawiając, że przylgnęłam do Niego jeszcze mocniej.

To wielka ulga: móc otwarcie złożyć wszystko przed kimś, kto cię nie wyśmieje, ani cię nie zniechęci. Bóg nie żąda ode mnie bym była doskonała: wymaga jedynie, bym żałowała za swoje grzechy i okazywała Mu posłuszeństwo, żyjąc w sposób, który prawdziwie o Nim świadczy. Co sprawia, że osobista relacja z Bogiem, poprzez Jezusa Chrystusa, jest tak szczególna? Ulga, że droga do zbawienia nie wiedzie poprzez listy rzeczy, których „nie będziesz” robił lub groźby nieuniknionego, wiecznego potępienia. To nie jest jakiś ogromny ciężar złożony na moich ramionach. Jezus powiedział: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i utrapieni jesteście, a ja was pokrzepię” (Mt 11,28)
Czy nie brzmi to pokrzepiająco?

Podpora dla słabych? Pokaż mi osobę z minimalną liczbą problemów, zdolną świetnie sobie z każdym z nich poradzić; taką, która nie ugina się pod własnym ciężarem, która nie rozpacza, nie martwi się, która żyje w idyllicznym świecie. Podpora dla słabych? O tak! Zrozumiałam, że nie można uzyskać dającego zadowolenie życia przez alkohol, dobre oceny, szlachetne uczynki lub Hagen Daaz (lody uważane za nr 1 na świecie - przyp. tłum.). Dopiero, gdy wyznałam swój grzech i przyjęłam Jezusa Chrystusa jako mojego Zbawiciela, zrozumiałam, co miał na myśli, gdy obiecał nam życie i to życie w obfitości. Stanięcie w obronie czegoś - Kogoś daje radość, poza tym, nie musisz już martwić się o zadowolenie kogokolwiek innego. Będąc wrażliwą na ból, nie mogę powiedzieć, czy umarłabym za jakieś przekonanie - chyba, że już by się potwierdziło, że naprawdę warto za nie oddać życie. Jednak, tak jak wielu studentów z Princeton i z całego świata, znalazłam tę wiarę w relacji z Jezusem Chrystusem. „Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy. Dlatego cieszy się moje serce, dusza się raduje, a ciało moje będzie spoczywać z ufnością (...)” (Ps 16, 8-9).

 Mam pytanie...
 Jak nawiązać przyjaźń z Bogiem
UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ:  

TOP